Elbląg Mazury noclegi informator o mazurach. Noclegi i kwatery w Elbląg
Informator o warmii i mazurach
  • Moje ogłoszenia noclegi mazury
  • Kontakt noclegi mazury
  • Dodaj ogłoszenie noclegi mazury

ELBLĄG

ELBLĄGDzięki wykopaliskom archeologicznym wiemy, że około 10000 lat temu pojawili się w okolicach dzisiejszego Elbląga pierwsi ludzie. Mogli oni przybyć tu z terenów południowych, gdyż kroczyli śladami wycofującego się lądolodu. Ludzie ci prowadzili koczowniczy tryb życia. Wszystko wskazuje na to, że byli oni myśliwymi tropiącymi renifery. Zakładali niewielkie i krótkotrwałe obozowiska. Ich osady znaleźć można przede wszystkim na piaszczystych i suchych wydmach wzdłuż rzek, nad jeziorami oraz nad rozleglejszym niż dziś Zalewem Wiślanym. Mięso renifera było wówczas podstawowym źródłem wyżywienia. Z rogów tych zwierząt wyrabiano narzędzia, ze skór natomiast odzież i tropiki na pokrycie szałasów.
Pisane relacje o naszych ziemiach
Dzięki rzymskim wyprawom po bursztyn zachowały się pierwsze opisy tych stron. Pliniusz Starszy opisał podróż rzymskiego kupca za czasów cesarza Nerona, zaś Tacyt w 98 r. naszej ery pisał o Estach. Zamieszkiwali oni tereny na wschód od ujścia Wisły. Ta nazwa - kraj Estów - była wykorzystywana jeszcze wśród późniejszych podróżników na określenie okolic Elbląga.
TrusoPrzypuszcza się, że ożywione kontakty handlowe miejscowej ludności doprowadziły do wytworzenia się uprzywilejowanych grup mieszkańców. Tak zaczęły się tworzyć sprzyjające warunki do organizacji dynamicznych ośrodków handlowych, które ułatwiały wymianę handlową kupcom znad Adriatyku. Zamożna ludność z tych terenów zaczęła gromadzić przedmioty wartościowe napływające z terytoriów imperium rzymskiego, a później także Bizancjum. Na przełomie VII i VIII wieku n.e. wyrosło nad dzisiejszym jeziorem Drużno osiedle rzemieślniczo-handlowe znane pod nazwą Truso.
Relacja Wulfstana
od koniec IX wieku z polecenia króla angielskiego Alfreda Wielkiego, podróżnik Wulfstan odbył podróż morską do Truso. W jego sprawozdaniu m.in. czytamy:
"Kraj Estów jest bardzo duży i jest tam dużo miast, a w każdym mieście jest król. A jest tam dużo miodu i rybitwy. A król i najważniejsi piją kobyle mleko, ubodzy zaś i niewolnicy piją miód".
Informacja ta świadczy o dobrobycie, jaki tu panował. Długi czas spokoju i pokoju po wędrówkach ludu, a także wzrastająca wymiana towarowa, zwłaszcza z kupcami skandynawskimi, sprzyjała bogaceniu się pruskiej ludności. Dopiero założenie Gdańska w X wieku ograniczać zaczęło handlową wyłączność Truso.
PRUSOWIENikłą wiedzę możemy dzisiaj zebrać o plemionach pruskich. Po tej ludności prawie wszystko zniszczono. Trudno dziś bez zastrzeżeń formułować o pruskich plemionach stanowcze twierdzenia. Byli na pewno poganami. Przez kronikarzy byli postrzegani jako gościnni i ochoczy do pomocy ludzie. W X wieku ich ustrój znajdował się na etapie przejściowym. Formą władzy były wiece, w których główną rolę odgrywali możnowładcy (nobiles). Zjawisko to świadczy o kształtowaniu się wśród Prusów władzy centralnej.
Ich wierzenia były związane z kultem przyrody. Prusowie czcili słońce, księżyc, gwiazdy, również gromy, ptactwo i zwierzęta czworonożne, włącznie z ropuchami. Powszechną czcią otoczony był ogień, płonący wiecznie w miejscach kultu i podtrzymywany przez kapłanów. Ponadto Prusowie oddawali cześć zmarłym przodkom. Toteż wraz z nieboszczykami palili oni na stosie lub grzebali jego konie oraz niewolników i niewolnice, a także oręż i bogate szaty. Potrzebne one były rycerzowi w przyszłym życiu. Konsekwencją tych wierzeń było składanie przez Prusów zmarłym ofiar. W ten sposób zyskiwano przychylność duchów i ich opiekę, a odwracano od siebie ich gniew. Poszczególne rody miały w świętych lasach własne cmentarzyska i tam zbierały się na wspólne obrzędy.
Dość rozbudowany musiał być świat demonów i duchów pruskich. Nie były to bóstwa ogólnoszczepowe lub plemienne, lecz raczej miały charakter lokalny. Znamy nazwę tylko jednego bóstwa - Curche. Było to bóstwo rolnicze, przybierające postać ostatniego zżętego w polu snopa zboża, któremu oddawano cześć. Z innych relacji słyszymy jeszcze o Patollu i Natrimpe. Przypuszczalnie czcili również Prusowie Perkuna, personifikację gromu. Perkun m.in. opiekował się rycerzami i czuwał nad pomyślnością w czasie wypraw wojennych.PRUSKA MISJA ŚW. WOJCIECHA (X wiek)
Krótki pobyt Wojciecha na dworze Chrobrego w Gnieźnie świadczy, że biskup wiedział, co chce osiągnąć. Władca Polski nie miał szans na zatrzymanie przy sobie, ogarniętego wizją nawracania pogan, przyjaciela Ottona III. Zastanawia nas, dlaczego Wojciech wybrał na towarzyszy podróży tylko brata Radzima - Gaudentego i prezbitera Benedykta - Boguszę. Praktyka misjonarska zalecała do takiej działalności większą liczbę uczestników. Być może Wojciech nie miał nikogo w pobliżu ze swoich zaufanych benedyktyńskich zakonników; a może nie chciał prosić Bolesława o kogoś z nielicznych wówczas duchownych działających w Polsce. Wedle przypuszczeń specjalistów, w państwie Chrobrego było ich zaledwie od 20 do 50. Tak więc jeden duchowny przypadał na 20-40 tysięcy Polan.
Podróż św. Wojciecha z Gniezna na północ odbywała się zapewne w towarzystwie urzędników książęcych i zbrojnej straży. Chodziło o zapewnienie bezpiecznej podróży, zwłaszcza na odcinku puszcz dzielących Pomorze od Wielkopolski. Stefan Żeromski w następujący sposób wyobrażał sobie te ziemie: "Widzieli przed sobą po prawej i po lewej ręce lasy wielkodrzewe, prastare, zielone od koron sosnowych. Puszcze te młodziuchna wiosna baziami brzóz i rozkwitającego białodrzewia przetykała. Ukazywały się przed ich oczyma i nikły w smugach rozlewisk olbrzymie gnaty dębów i lip, odarte jeszcze z liści - rude polany, obłysiałe pagórki i ledwie zieleniejące mokradła" ("Wiatr od morza").
Po czasie spędzonym w dzisiejszej osadzie Święty Wojciech koło Gdańska i w samym Gdańsku, misjonarz wypłynął morzem w kierunku ziemi pruskich plemion. Najprawdopodobniej za cel swoje wędrówki obrał pobliskie współczesnemu Elblągowi okolice, ówczesne ziemie Pomezanów. TRUSO
Napewne nieprzypadkowo misjonarze wylądowali w pobliżu największego ośrodka handlowego Prus - Truso. Po długich poszukiwaniach, w 1982 roku, odnaleziono pozostałości po tej osadzie w Janowie Pomorskim koło Elbląga. Jak się okazuje, relacja o tym grodzie pióra anglosaskiego żeglarza Wulfstana z 890 roku nie była przesadzona. W czasach Wojciecha nadal musiała to być osada składająca się z placu targowego i portu oraz różnej wielkości domów ustawionych w rzędach. Mieszkańcy poddawali obróbce bursztyn, posiadali warsztaty rogowiarskie i garncarskie, i jak wynika z wykopalisk archeologicznych, utrzymywali ożywione kontakty handlowe. Właśnie Truso zostało wybrane przez Wojciecha na miejsce rozpoczęcia misji. Można przypuszczać, że Wojciech miał w tym regionie przygotowanych do współpracy Prusów.
Z Wysoczyzny Elbląskiej tuziemcy szybko dostrzegli płynący statek i popłynęli na wyspę zobaczyć, czy żeglarze czegoś nie zostawili. Tu natknęli się na trzech misjonarzy. Okazało się, że przybysze nie byli w stanie porozumieć się z nimi. Spotkanie to zakończyło się uderzeniem wiosłem samego biskupa, który nie odpowiadał na ich pytania, tylko śpiewał psalmy.WIEC
Misjonarze, być może przewiezieni przez owych Prusów, znaleźli się wreszcie w osadzie. Można wysnuć wniosek, iż tu jeden z "nobiles", czyli miejscowej arystokracji, należał do wtajemniczonych w plany misyjne Wojciecha. W Vita I (autorstwa Jana Kanapariusza, żyjącego w benedyktyńdkim zakonie, w którym przez kilka lat przebywał sam św. Wojciech) czytamy: "Pod wieczór zaś pan osady zaprowadził tam Bożego bohatera Wojciecha", tak jakby zależało im wszystkim na utrzymaniu w tajemnicy ich obecności w Truso.
Następnego dnia, 17 kwietnia 997, zeszli się mieszkańcy okolicznych osad. Ów wiec zgromadził się niezależnie od sprawy misjonarzy, ale w trakcie obrad doszło do ujawnienia ich obecności. Skierowano do nich wiele pytań. Przebieg spotkania miał charakter sądu. Biskup misyjny, w imieniu całej wyprawy, przedstawił cel przybycia.
Oddajmy tu głos odtwórcy jego losów - św. Brunonowi z Kwerfurtu (autora tzw. Vita II): "...przemówił do nich krótko: Z kraju Polan, w którym sąsiedni Bolesław chrześcijańskie sprawuje rządy, przychodzę do was dla waszego zbawienia, jako sługa tego, który stworzył niebo i ziemię, morze i wszystkie istoty żyjące. Przychodzę, aby was wyswobodzić z mocy diabła...". W dalszym ciągu swojej mowy Wojciech wyjaśniał zebranym zasady wiary w jednego Boga i wezwał Prusów do przyjęcia chrztu.
Wreszcie zebrani Prusowie ogłosili swój werdykt: "Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci" (wg Vita I). Słowa te wypowiadano w atmosferze oburzenia zgromadzonych, którzy wykrzykiwali pogróżki i hałasowali.
Wyrok nie był surowy, gdyż wystąpienie Wojciecha musiało nie wszystkich Prusów zbulwersować.
Widocznie doszło wśród nich do podziału opinii. Pojawienie się misjonarzy najbardziej zaniepokoiło miejscowych kapłanów, którzy dostrzegli zagrożenie swojej pozycji w społeczeństwie pruskim. Z drugiej strony zwolennicy centralizacji rządów - grupa nobilów - dostrzegła w chrześcijaństwie nowe wartości. Werdykt wskazuje jednak, iż ich pozycja była jeszcze słaba, aby umożliwić nauczanie Wojciechowi.
Trzech kapłanów chrześcijańskich wywieziono w małej łodzi i wysadzono prawdopodobnie na najbliższym polskim lądzie, czyli po przeciwnej stronie Zatoki Druźnieńskiej. Były to okolice dzisiejszych wsi Żuławki i Starego Pola.MORD
Przez pięć dni misjonarze zastanawiali się, co mają począć dalej. Wreszcie 23 kwietnia, o zmierzchu, wyruszyli ku ziemi pruskiej. Przebyli około 20 km wzdłuż zalewu, gdy zastało ich ciepłe południe. Byli zmęczeni, gdyż sami transportowali sprzęt liturgiczny i księgi. Dla odpoczynku Wojciech zarządził przerwę, w czasie której Radzimin -Gaudenty odprawił mszę św.
Wielu badaczy uważa dzisiaj, iż odpoczynek ten miał miejsce we wsi Święty Gaj, leżącej niedaleko pruskiego grodu Chollin, czyli Pachollen. Gród ten pełnił nie tylko rolę ochrony najważniejszej drogi (m.in. do Truso), ale był typowym grodem pogranicznym - leżał na granicy z Polską.
Ostatnio zwrócono uwagę, że msza św. odprawiana w czasie odpoczynku, stanowi dla nas podpowiedź. W ten sposób misjonarze rozpoczynali drugą próbę chrystianizacji pruskiej ziemi. Dziś możemy odtworzyć miejsce przekroczenia rzeki Dzierzgoń w okolicach Bągartu. Właśnie tam znajdował się drewniany pomost liczący 1230 metrów długości i wiodący przez bagna doliny i koryto rzeki. Tu misjonarze przekroczyli granicę pruską i jednocześnie złamali nakaz wiecu.
Wędrujący przybysze wnet zostali dostrzeżeni. Poinformowano o tym oddział pruskiej straży grodowej. Prusowie byli uzbrojeni we włócznie i topory bojowe. Gdy dostrzegli trzech przybyszów, którzy odpoczywali w cieniu, rzucili się na nich, lecz zabili tylko jednego - Wojciecha. W Vita II czytamy: "Najpierw wódz i herszt zbrodniczej zgrai, zapalony wściekłością, przeszywa na wskroś serce, potem inni w porywie złości, nadbiegając gromadą dokonują zbrodni".
Dziś może nas zastanawiać dlaczego Prusowie tak szybko wykonali wyrok. Być może misjonarze sprofanowali święty gaj poświęcony pogańskiemu kultowi; a może, jak czytamy w żywotach, jeden z Prusów pałał zemstą za śmierć brata zabitego w walce przez Polaków.
Napastników było siedmiu, w tej liczbie znajdował się również kapłan, do zadań którego należało rozpoczynanie bitwy. Po zadźganiu włóczniami biskupa Wojciecha kapłan (wg. Vita I - Sicco) odciął mu głowę i osadził ją na drzewcu przy drodze. W ten sposób wypełniono postanowienia wiecu w Truso.ZWŁOKI
Ciało Wojciecha zostało podzielone. Z przekazów pisanych wynika, iż głowę biskupa wbito na pal. W "Miracula sancti Adalberti" czytamy: "Odciętą głowę jego zawiesili na samym wierzchołku drzewa...". Resztę ciała miano wrzucić do morza, a dokładnie do rzeki Dierzgoń, wpływającej dalej do Zalewu.
Wystawienie głowy na widok publiczny stanowiło szczególnie hańbiący rodzaj kary dla zbrodniarzy. Z wielkim oburzeniem pisał o tym kronikarz niemiecki Thietmar: "głowę zaś zatknięto gwoli szyderstwa na palu i wśród okrzyków radości odeszli do swoich siedzib". Usytuowanie głowy Wojciecha przy drodze do Polski było czytelnym znakiem dla tych wszystkich, którzy chcieliby lekceważyć prawa pruskie.
Zagadką przez długi czas było odtworzenie okoliczności, w jaki sposób udało się księciu Chrobremu wykupić całe ciało Wojciecha. Otóż w jednym ze źródeł znajdujemy informację, że głowa na palu była zatknięta przez trzy dni. Następnie do Gniezna miał ją w torbie przenieść wędrowiec, za co został hojnie wynagrodzony.
Reszta ciała miała zostać wyrzucona na brzeg po sześciu dniach. Prawdopodobnie Prusowie zorientowali się, iż na szczątkach ciała misjonarza mogą dużo zarobić. Wkrótce potwierdziły to wieści od polskich posłów pragnących wykupić ciało Wojciecha na wagę złota.
Często spotkać się można z pytaniem, w jakim stanie ciało Wojciecha wykupywał Chrobry. Jak wiemy, w kwietniu i maju jest już ciepło i ciało rozkłada się szybciej. Głowę męczennika poddano konserwacji zapewne w Gnieźnie, czyli już kilka dni po śmierci. Przypuszczano, że resztę ciała odzyskano w postaci kości. Myślę, że warto w tym miejscu zwrócić uwagę na inną możliwość.
Otóż posiadamy relację z 890 roku dotyczącą zwyczajów pogrzebowych Prusów, spisaną przez Wulfstana. Na zlecenie króla anglosaskiego Alfreda Wielkiego, Wulfstan zanotował m.in. zwyczaje Estów, czyli Prusów, o których czytamy: "...gdy umrze tam jakiś człowiek, niespalony leży on w swoim domu u rodziny i przyjaciół jeden miesiąc lub niekiedy dwa; królowie (czyli naczelnicy plemienni - przp. J.H.) zaś i inni wysoko postawieni ludzie o tyle dłużej, ile więcej mają bogactw; niekiedy przez pół roku nie są oni spaleni i leżą na wierzchu w swoich domach". Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie dalszej informacji o tajemniczej umiejętności wytwarzania zimna: "I dlatego nieboszczyk leży tam tak długo i nie rozkłada się, ponieważ działają na niego zimnem". Można jedynie przypuszczać, że Prusowie gromadzili zimą bryły lodu i przechowywali je pod kilkoma warstwami liści i ziemi.Fakt zachowania przy życiu towarzyszy wyprawy Wojciecha wskazuje, że Prusowie szybko dostrzegli możliwości przetargowe i zabezpieczyli ciało męczennika.
Gdy wykupiono już ciało męczennika na wagę złota, o czym miał decydować wedle legendy grosik wdowy, szybko przetransportowano je do Gniezna. Bolesław Chrobry wyszedł na spotkanie relikwii z wielką rzeszą ludzi, mieszkańców stolicy Polan i okolic, aby uroczyście wprowadzić je do bazyliki.
W tamtej epoce przywiązywano dużą rolę do kultu szczątków świętych osób. Najcenniejsze były relikwie męczenników, gdyż oprócz chwały dla miejscowości i kościoła ściągały tłumy pielgrzymów; bywały miejscem cudów i często stanowiły podstawę dla tytułów kościołów i diecezji.
Relikwie świętego Wojciecha prawdopodobnie przewieziono szlakiem komunikacyjnym, który wiódł z Truso w kierunku Susza, Jabłonowa i Wąbrzeźna, aż do Wielkopolski. Początkowo relikwie złożono w Trzemiesznie, a następnie przeniesiono do Gniezna, gdy w grodzie tym zainstalowano siedzibę archidiecezji, a sam Wojciech był już kanonizowany. W związku z tym gnieźnieńska bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny zmieniła wezwanie na świętego Adalberta.ZWIĄZEK ŚWIĘTEGO WOJCIECHA
1851 roku, wśród warmińskich katolików, powstał w Braniewie "Związek Św. Wojciecha". Szybko związek ten został wprowadzony do wszystkich parafii diecezji, stanowiąc gałąź Stowarzyszenia Św. Bonifacego. Głównym celem organizatorów była troska o katolickie nauczanie i wychowanie, które było ograniczone przez protestancki rząd niemiecki. Biskup Andrzej Thiel nakreślił program jubileuszu dziewięćsetlecia śmierci św. Wojciecha, w którym m.in. postanowiono wybudować kościół ku czci Czecha na przedmieściach ówczesnego Elbląga (Pangritz Colonie). W 1897 roku, w tym celu, przeprowadzono kolektę w całej diecezji. Papież Leon XIII udzielił wiernym odpustu zupełnego, zaś dla katedry we Fromborku Ojciec Święty nadał dodatkowy odpust na 10 lat
Warto dodać, że protestanci zachęcali swoich współwyznawców do uczczenia osoby biskupa praskiego w roku jubileuszowym 1897. W tym czasie pielgrzymowano do Tękit, gdyż uważano, iż tam właśnie umęczono biskupa Wojciecha. Dzięki zebranym funduszom można było przystąpić do budowy kościoła w Elblągu oraz wspomóc sierocińce i sale katechetyczne na terenie diecezji (Ełku, Dzierzgoniu i Malborku). Ponadto część  z uzbieranych funduszów przekazano na budowę dwóch kolejnych świątyń w Mrągowie i Ełku. Na fali tych przedsięwzięć w 1927 roku stanął kościół pod wezwaniem św. Wojciecha w Berlinie.Hanza
XIII wieku dzisiejsze terytorium Elbląga stanowiło konglomerat wielu ludów i kultur. Wzdłuż rzeki Elbląg aż po Zalew Wiślany żyło pruskie plemię Pogezanów. Na północny wschód od tej ludności spotykamy inne pruskie plemię - Warmów, zaś okolice Łęcza prawdopodobnie były zamieszkałe przez ludność słowiańską. W tym czasie obszary te zaczęły interesować kupców niemieckich zorganizowanych w Związku Miast Hanzeatyckich. Głównym celem Hanzy było pośredniczenie w wywozie nadbałtyckich surowców w zamian za luksusowe produkty z Europy zachodniej. Aż do XVI wieku Hanza wywierała olbrzymi wpływ na rozwój tych ziem. Kupcy hanzeatyccy bardzo szybko zorientowali się, iż mogą dużo zyskać towarzysząc krzyżackim podbojom.
Ekspansja Zakonu Krzyżackiego
Twórcą podstaw przyszłej potęgi krzyżaków był czwarty wielki mistrz zakonu - Herman von Salza. To on podjął zamiar stworzenia własnego państwa w Europie. Początkowo krzyżacy otrzymali od Konrada Mazowieckiego gród chełmiński. Następnie zawarli ugodę z biskupem Chrystianem, który reprezentował w Prusach papiestwo.
Mnich cysterski Chrystian był konsekrowany na misyjnego biskupa pruskiego i słynął z bardzo skutecznej akcji chrystianizacji wśród Prusów. Warto dodać, iż kierował się metodami pokojowymi. Krzyżacy wykorzystali uwięzienie Chrystiana na Sambii do osłabienia pozycji biskupa misyjnego.Założenie Elbląga
Krzyżacy już w 1236 roku opanowali okolice jezioro Drużno, a wiosną następnego roku, tj. w 1237 dotarli do Zalewu Wiślanego na dwóch statkach: "Pilgrim" i "Friedland". Obydwa statki były zaopatrzone w materiał budowlany, który wykorzystano do zbudowania prowizorycznej warowni, palisady i wałów. Przy budującym się zameczku zaczął się organizować także ośrodek miejski nazwany Elblągiem.
W granicach budującego się miasta mogło pomieścić się 400 parcel na obszarze zbliżonym do prostokąta (o wymiarach ok. 500 i 300 metrów). Zgodnie ze zwyczajem miast nadbałtyckich ulice wytyczono prostopadle do rzeki, a przecinająca je w poprzek ulica tworzyła zarazem rynek. Ówczesna sieć ulic wskazuje, że od początku osada ta była przeznaczona na ośrodek handlowy.
Wznoszenie miasta postępowało szybko. Wkrótce zamek elbląski i sama osada stały się ważnymi punktami obronnymi dla Krzyżaków. W latach 1237-1238 doszło do I powstania pruskiego, w wyniku którego prawdopodobnie ucierpiały pierwsze budowle powstającego Elbląga. Niemniej to usytuowanie miasta dla Krzyżaków nadal miało znaczenie strategiczne, jak i ekonomiczne. Wszak zakonnicy potrzebowali dogodnego dostępu do szlaków morskich, co właśnie umożliwiało usytuowanie naszego miasta.Lokacja miasta
Wkrótce po założeniu osady elblążanie rozpoczęli starania o uzyskanie prawa miejskiego. Dużą inicjatywą musieli odznaczać się w tym czasie osadnicy z Lubeki, stolicy Hanzy. Mieli oni zresztą duże doświadczenie w zakładaniu miast oraz szerokie kontakty. Wreszcie 10 kwietnia 1246 roku, w obecności przybyłych gości w osobach m.in. wielkiego mistrza krzyżackiego, mistrza krajowego i biskupa chełmińskiego, elblążanie otrzymali przywilej lokacyjny. W tekście przywileju stwierdzono, iż jest on nagrodą za powstrzymywanie ataków pruskich i księcia gdańskiego Świętopełka.
Miasto otrzymało wzorowane na ustroju Lubeki prawo, stąd je nazwano prawem lubeckim. Ustalono, że rada miejska składać się będzie z 4 burmistrzów i wyznaczono specjalne urzędy, jak kamlarzy (skarbników) czy szafarza bałgijskiego, czyli osobę sprawującą nadzór nad stanem Cieśniny Bałgijskiej.
Rozkwit gospodarczy
Rozwojowi handlu sprzyjało od 1393 roku prawo składu, które nakładało na przejeżdżających kupców obowiązek wyłożenia do sprzedaży w Elblągu takich towarów jak: piwo, mąka, smoła, popiół, żelazo, cyna, ołów, drewno i zboże.
Dzięki przynależności do Hanzy, statki elbląskie docierały do Francji, Flandrii i Holandii. W Anglii kupcy z Elbląga cieszyli się specjalnymi przywilejami. Tak było przez cały wiek XIII i XIV, kiedy Elbląg zdobył przodujące stanowisko w handlu morskim wśród miast pruskich. Elblążanie bogacili się również w pośredniczeniu między obcymi krajami. Tak więc z Norwegii transportowali do Anglii ryby, a angielską wełnę przewozili do Flandrii.Miasto
Na przełomie XIII i XIV stulecia ukształtowała się ostatecznie sieć ulic miasta. Długość tych ulic wynosiła po 170-180 a szerokość po ok. 17 metrów. Ważną rolę komunikacyjną spełniała Ścieżka Kościelna. Centralną rolę odgrywała ulica Stary Rynek, była to najdłuższa i najszersza ulica w mieście (długość 370 a szerokość 24 m). Na niej ogniskowało się życie handlowe miasta. Tak więc podzielono ją na specjalne odcinki, przy których prowadzono handel określonymi towarami (np. Targ Chlebowy, Targ Sienny czy Targ Węglowy).
Ratusz w Elblągu wzniesiono w I połowie XIV wieku. W pobliżu tego budynku postawiono pręgierz - symbol sądownictwa miejskiego. Był to pal, do którego przywiązywano skazanego za łamanie wilkierzy miejskich. Obok również wystawiono wagę do ważenia lżejszych towarów. Do XX wieku przetrwała w pobliżu dawnego ratusza studnia miejska, zasilana w wodę doprowadzaną wodociągiem ze strumienia Kumieli.
Nowe Miasto Elbląg
1347 roku przylegająca do Elbląga osada otrzymała przywilej lokacyjny, w którym komtur elbląski obdarzył Nowe Miasto Elbląg prawem lubeckim. W ten sposób krzyżacy chcieli zabezpieczyć się przed rosnącą potęgą najbogatszych mieszczan - patrycjatu. W podobny sposób wcześniej postąpili w innych miastach pruskich. Nowe Miasto było rozplanowane na rzucie prostokąta o wymiarach 240 na 400 metrów. Miasto w sposób naturalny było otoczone z trzech stron korytem Kumieli, a od zachodu konkurencyjnym Starym Miastem. Herbem miasta był krzyż i trzy czerwone róże.Utworzony organizm miejski ostatecznie nigdy jednak nie mógł na równi konkurować z bogatymi sąsiadami, aż po przeszło stu latach został przyłączony do Starego Miasta. Szacunkowe obliczenia mówią o dysproporcjach w stanie ludności obu miast. W początkach XV stulecia w Starym Mieście Elblągu mieszkało około 5000 osób, gdy w tym samym czasie w Nowym Mieście Elblągu 1500 osób. Gdy do obu liczb dodamy jeszcze liczbę mieszkańców przedmieści, otrzymamy w sumie około 9000 mieszkańców, co plasuje Elbląg wśród największych miast krzyżackich. Podobną ilość mieszkańców miał bowiem Toruń, a większy był tylko Gdańsk.Zabytki architektury
Niewiele oryginalnych kamieniczek zdobi dzisiejszy Elbląg. Zdecydowanie lepiej prezentują się budowle sakralne, które zostały odrestaurowane po ostatniej wojnie. Warto pamiętać, iż o elbląskiej starówce wielokrotnie wypowiadali się z uznaniem odwiedzający nasze miasto podróżnicy, często porównując ją do gdańskiej. Jak już wiemy z poprzednich lekcji, Elbląg został zaplanowany na modłę miast nadmorskich. Na głównej ulicy znajdował się rynek oraz wkomponowany w ciąg architektoniczny ratusz. Ciekawym elementem elbląskich kamieniczek były bogato zdobione przedproża, które zaczęto budować już na początku XV stulecia. Były to jakby podwyższone tarasy przed wejściem głównym, zwanym portalem. Wewnątrz kamienic mieściły się różnorodne pracownie i warsztaty.
Murowane budowle, które zaczęto stawiać w Elblągu, świadczą o bogaceniu się społeczeństwa, a równocześnie o jego różnicowaniu się pod względem finansowym. Budowa murowanej kamienicy stawała się okazją do zamanifestowania swojej pozycji. Patrycjat elbląski, podobnie jak gdański, prześcigał się w ozdabianiu elewacji swoich kamieniczek. Być może część elewacji była malowana, a ślepe płyciny okienne, zwane blendami, tynkowane. Do nadania odpowiedniej oprawy dekoracyjnej wykorzystywano specjalnie profilowane cegły, kamienne płytki i rzeźby.Elblążanie wobec Krzyżaków
Przez długie lata narastały zastrzeżenia wobec polityki rycerzy-zakonników. Mieszczaństwo, zwłaszcza to zamożniejsze, żyjące z handlu, dostrzegało niebezpieczeństwa płynące z zaborczej postawy Krzyżaków. To zakon odsuwał miasta od handlu i na własną rękę sprzedawał produkty rolne w państwach europejskich. Do tego celu zakonnicy stworzyli własną flotę handlową i często destrukcyjnie wpływali na poziom cen zboża na rynku.
Wojna 1409 - 1411Po początkowych sukcesach krzyżackich w 1409 roku nic nie zapowiadało antypaństwowych wystąpień. Na wyprawę grunwaldzką miasto Elbląg wysłało oddział liczący przynajmniej 216 wojowników. Mieszczanie walczyli pod własną chorągwią i dowództwem. Na polu bitwy wielu z nich zginęło, zaś chorągwie miejska i elbląskiego komtura zostały później zawieszone na Wawelu, jako trofeum Polaków.
Hołd ElblągaRajcy elbląscy postanowili złożyć hołd królowi Polski. Do tego aktu doszło w miejscowości Sambród koło Pasłęka. Było to, jak ustalili historycy, nie później niż 22 lipca 1410 roku. Warto dodać, iż podobne hołdy przedstawiciele innych miast pruskich złożyły dużo później (np. Gdańsk dopiero 7 sierpnia). Przypuszcza się, iż pewną rolę w tej szybkiej decyzji należy przypisać mieszkańcom Nowego Miasta, a więc ludności pochodzenia polskiego i pruskiego. Już po tygodniu, 30 lipca, Jagiełło wynagrodził ich postawę nadaniem wieczystym dwóch wsi - Gronowa Górnego i wsi Nowiny.
Elblążanie pod Malborkiem
Wraz z oblężeniem Malborka przez polskie wojska pojawili się tam elblążanie, którzy wspierali Polaków m.in. armatami i kamiennymi pociskami. W ten sposób zabiegano o przychylność królewską. Władzom Starego Miasta Elbląga chodziło głównie o przywileje. Ta sytuacja zmieniła się we wrześniu, gdy król Jagiełło nakazał odwrót.Konsekwencje
Krzyżacy długo mścili się, nie mogąc darować Elblągowi najszybszego przejścia do polskiego obozu. Po I pokoju toruńskim w 1411 roku zakonnicy krzyżowi zaczęli prowadzić ostrą politykę fiskalną, czym wywoływali niezadowolenie ludności Prus, zwłaszcza wielkich miast i rycerstwa.Związek Pruski
Wielokrotnie miasto Elbląg towarzyszyło wystąpieniom stanów skierowanym przeciwko Krzyżakom. Tak było także w styczniu 1440 roku, kiedy zażądano raz jeszcze zniesienia cła funtowego. Wielki mistrz odrzucił postulaty, a stanom zakazał odbywania zjazdów do Wielkanocy. Stany złamały to postanowienie i 21 lutego 1440 roku w elbląskim ratuszu została podjęta decyzja o zawarciu wspólnego związku w formie konfederacji ziem i miast pruskich, pod nazwą Związku Pruskiego. Formalny akt utworzenia tej organizacji został wystawiony na zjeździe w Kwidzynie miesiąc później. Elbląg wszedł w skład Tajnej Rady Związku i brał czynny udział w przygotowaniach do poddania Prus królowi polskiemu. Gdy związkowcy byli gotowi do powszechnego powstania na terenie całego państwa zakonnego, wysłali 4 lutego 1454 roku do Malborka formalny akt wypowiedzenia posłuszeństwa wielkiemu mistrzowi. Tak rozpoczęło się powstanie antykrzyżackie.
Tajna Rada Związku 10 lutego wysłała poselstwo do Krakowa na czele z Janem Bażyńskim. Dziesięć dni później przedstawiciele Związku zostali przyjęci na Wawelu. Wśród nich było trzech elblążan, m.in. burmistrz Wawrzyniec Pilgrim. Po długich, trwających niemal miesiąc, debatach zdecydowano się na akt hołdu stanów pruskich. 6 marca 1454 roku w Krakowie złożono przysięgę o przyjęciu przez króla Polski ziem pruskich. O te zobowiązania przez następnych trzynaście lat toczyła się, ze zmiennym szczęściem, wojna.Wojna trzynastoletnia
Pod koniec maja 1454 roku na Pomorze przybywa król Kazimierz. Kilkanaście dni później elblążanie witają go w swoim grodzie i składają uroczysty hołd.
Nie znamy miejsca zamieszkania króla w naszym mieście. Być może był to nieistniejący już ratusz Starego Miasta. Kazimierz Jagiellończyk przebywał w Elblągu przez cały tydzień. Tu przyjmował delegacje i wystawiał dokumenty.Pod koniec pierwszego roku wojny Krzyżacy przeżywali duże trudności finansowe. W obozie polskim natomiast powstała myśl o wykupie zamków krzyżackich od przebywających w nich załóg wojsk zaciężnych. Prowadzono w tej sprawie rokowania z Oldrzychem Czerwonką, reprezentującym wojska zaciężne walczące po stronie krzyżackiej. W tej sprawie odbył się w Elblągu w 1456 roku specjalny zjazd stanów pruskich, na którym podjęto uchwałę o zbiórce pieniędzy na wykup zamków. Równocześnie podejmowano liczne próby zdobycia Malborka.Wielki przywilej
Za zasługi w walce z Krzyżakami 24 sierpnia 1457 roku Elbląg otrzymał tzw. wielki przywilej. Król Kazimierz Jagiellończyk rozszerzał w przywileju dotychczasowe uprawnienia samorządowe oraz powiększał posiadłości ziemskie miasta. Dokument królewski wymieniał piętnaście nadanych wsi i osad, m.in. Kamionek, Próchnik, Nadbrzeże, Pilona, Komorowo, Pomorska Wieś i Ogrodniki. Wbrew jednak wcześniejszym obietnicom król nie włączył Nowego Miasta do Starego. To połączenie dokonało się dopiero 1478 roku. Elbląg również nie otrzymał przywileju menniczego, w przeciwieństwie do Gdańska i Torunia. Te ograniczenia wynikały prawdopodobnie z mniejszego zaangażowania elblążan w kosztach wojny. Elbląg przez całą wojnę wydatkował ponad 53 tysiące złotych węgierskich, gdy Toruń 125, a Gdańsk 470 tysięcy złotych węgierskich.
Przywilej odegrał duże znaczenie w późniejszym, nieskrępowanym rozwoju miasta. Elbląg otrzymał bowiem, przynależne dotąd do zamku krzyżackiego, młyny, łąki i stadniny. Przejął również wiele z uprawnień po zakonnikach, jak choćby te dotyczące połowu na Zalewie Wiślanym i Drużnie. Ponadto król przekazał miastu kompetencje dotychczas przysługujące Krzyżakom, łącznie z wpływami z kar. Jedynie w wypadku kary śmierci można było korzystać z prawa apelacji u króla. Kazimierz Jagiellończyk zastrzegał dla siebie prawo obsadzania urzędu proboszcza przy parafialnym kościele św. Mikołaja.Bitwa na Zalewie Wiślanym
Podczas działań wojennych ważne znaczenie miały zmagania morskie. Już od 1456 roku statki gdańskie rozpoczęły penetrację Bałtyku, a elbląskie i braniewskie stacjonowały na Zalewie Wiślanym. Chodziło zwłaszcza o ochronę Cieśniny Bałgijskiej. Największe sukcesy miały miejsce jesienią 1463 roku. Wówczas, 15 września, siły gdańsko-elbląskie otoczyły flotę krzyżacką. W wyniku walki pochwycono przeszło 500 jeńców, a tylko dwustuosobowa załoga zakonników zdołała skryć się w Tolkmicku. Uniknął wówczas niewoli także wielki mistrz krzyżacki.Owe sukcesy elblążan były głównie dziełem najemnego kapitana statku (kapra) - Jakuba Vochsa. Co prawda ten dzielny żeglarz nie zawsze liczył się z prawem, potrafił jednak zaskakiwać przeciwnika i zwyciężać. W 1464 roku elblążanie pod jego wodzą brawurowo wpłynęli do portu w Królewcu, który spalili i uszli z łupami.
Koniec wojny trzynastoletniej
Miesiąc trwały rokowania pokojowe. Ich wynikiem był tzw. II pokój toruński z 19 października 1466 roku. Na mocy traktatu Polska obejmowała w swe władztwo część ziem krzyżackich, nazywanych teraz Prusami Królewskimi. W przyłączonym terytorium król stawał się właścicielem armii, ziemi chełmińskiej, michałowskiej, Powiśla i Pomorza Gdańskiego. Do najważniejszych nabytków należały duże miasta: Gdańsk, Toruń i Elbląg. Krzyżacy jednak zatrzymali część Mierzei Wiślanej wraz z Cieśniną Bałgijską. Od tego czasu aż do 1772 roku miasto znalazło się w granicach państwa polskiego.Kupcy angielscy
II połowie XVI wieku strefa bałtycka, dotychczas opanowana przez miasta hanzeatyckie, stała się obszarem penetracji kupców angielskich, zorganizowanych w tzw. Kompanii Wschodniej (Eastland Company). Anglicy wykorzystali bunt Gdańska i przywilej wydany przez Batorego Elblągowi, który zezwalał obcym kupcom na dokonywanie w naszym mieście bezpośrednich operacji handlowych. W ten sposób powstała dla Anglików pomyślna sytuacja do założenia w Elblągu miejsca składu i przeniesienia z Gdańska całego handlu. W centrum Starego Miasta kupcy angielscy uzyskali obszerną kamienicę, w której utworzyli ośrodek handlu, wkrótce miejsce to stało się również ośrodkiem towarzyskim i religijnym. Z biegiem czasu Anglicy wybudowali w mieście i poza obrębem murów magazyny i inne pomieszczenia gospodarcze oraz powszechnie nabywali posiadłości ziemskie.
Od 1579 roku Eastland Company uzyskało od królowej Elżbiety I monopol na handel bałtycki z Norwegią, Szwecją i Polską wraz z ich posiadłościami w Inflantach, Prusach i na Pomorzu na wschód od Odry. Od tej pory tylko członkowie kompanii mogli na tym obszarze prowadzić wymianę handlową.
Zawarty w 1583 roku układ podkreślał uprzywilejowane stanowisko Elbląga w bałtyckim handlu Anglii. Nie tylko miasto było jedynym miejscem składu towarowego w handlu Anglii z Rzeczpospolitą, ale również posiadało wyłączność na dokonywanie wymiany pomiędzy obu krajami. O ile do 1577 roku ruch statków przeciętnie wynosił 9 żaglowców, o tyle po zainstalowaniu się Eastland Company ta liczba rzadko spadała poniżej 100 statków.Korporacje cechowe
Drugim po handlu źródłem dochodów miasta było rzemiosło. Podstawową formą organizacji rzemiosła elbląskiego w XVI stuleciu były nadal cechy, tj. zrzeszenia zawodowe mistrzów. Nadrzędną funkcję w stosunku do nich pełniła rada miejska. Funkcje cechów były rozległe. Przede wszystkim miały one regulować sposób i wielkość produkcji. Zadaniem członków cechów było także opiekować się wdowami po zmarłych mistrzach czy opiekować się określonym
ołtarzem w kościele.
Według przepisów korporacji cechowych kandydat na mistrza musiał przedstawić świadectwo wolnego i prawego urodzenia oraz świadectwo ukończenia nauki. Od przyszłego mistrza wymagano również nabycia prawa miejskiego.
Dzisiaj trudno jest ustalić jak wiele cechów było w Elblągu. Wiemy o cechach, które świadczyły na rzecz kościoła św. Mikołaja pewne własne zobowiązania, np. słyszymy o murarzach, krawcach, kaletnikach, grabarzach, rzeźnikach czy fryzjerach. Z początku XVI stulecia jest ołtarz cechu browarników w kościele św. Mikołaja albo w kościele N.M.P. ołtarz przewoźników wiślanych.
Od XVI wieku Elbląg był znanym ośrodkiem zegarmistrzowskim. W zbiorach elbląskiego muzeum do roku 1945 znajdował się renesansowy zegar ozdobiony herbem Elbląga i napisem "Senat Elbing". W skrzyni zegara mieścił się mechanizm, sporządzony z pozłacanego brązu, ozdobiony grawerowanymi postaciami ludzi.Pierwsi predykanci
kaznodziejów głoszących wówczas nauki Lutra nazywamy predykantami. Wstępem do masowo w późniejszym czasie głoszonej wiary było wystąpienie w 1523 roku pierwszego elbląskiego predykanta. Nie znamy jego nazwiska. Wiadomo jedynie, że przez 30 lat działał jako ksiądz przy parafii św. Mikołaja. Proboszczem tej największej w Elblągu świątyni był Jan Ferber, spokrewniony ze znanym gdańskim rodem. Z powodu pełnienia przez niego licznych funkcji państwowych rzadko przebywał w mieście. Prawdopodobnie również nie był dokładnie informowany o ciepłym przyjęciu przez swoich parafian poglądów Lutra. Predykant z kościoła św. Mikołaja już wcześniej prosił proboszcza o zwolnienie z urzędu kaznodziei, gdyż nie zgadzał się z poglądami przełożonego. Jednak z braku innego kandydata musiał pozostać na tym stanowisku.
Po pewnym czasie Ferber zaangażował dodatkowo bernardyńskiego mnicha o imieniu Alexander. proboszcz pokładał w nim duże nadzieje, gdyż w Królewcu słynął z niezłomnego przekonania do katolicyzmu. W swoich wystąpieniach okazał się jednak człowiekiem ograniczonym, czym bardziej utwierdził w nowej wierze wielu elblążan. Co więcej, po pewnym czasie sam mnich zaczął się przechylać na stronę adwersarzy, aż w końcu całkowicie zerwał z katolicyzmem.Na ich miejsce Ferber powołał proboszcza sąsiedniej parafii z Nowego Miasta Elbląga. Ten początkowo występował ze szczególną nienawiścią przeciw poglądom predykantów, by wkrótce stać się otwartym wyznawcą nowej religii.
Bunt biedotyW  okresie rozszerzania się wpływów reformacji doszło do wybuchu poważnych zamieszek w mieście. W dniu 1 lutego 1523 roku grupa niezadowolonych mieszczan wystąpiła przeciwko klasztorowi dominikanów. Jednego mnicha osadzono w więzieniu, dwóch wcześniej zdążyło opuścić mury miasta.Gimnazjum
Na fali działalności reformatorskiej przybył do Elbląga emigrant z Holandii - Wilhelm van der Voldergrandt (Gnapheus) - który stanął na czele tworzonej szkoły. Uroczystość otwarcia nowej szkoły w byłym klasztorze św. Brygidy nastąpiła 29 września 1535 roku. Uczono wówczas w elbląskim Gimnazjum łaciny, filozofii, teologii, prawa i medycyny. Nowatorstwo szkoły przyniosło jej rozgłos w samym państwie, jak i w krajach ościennych.
Koszt utrzymania szkoły spoczywał na - zluteranizowanej już - Radzie miejskiej. Podobnie zluteranizowani byli nauczyciele gimnazjum. Wielu z nich było emigrantami. Zresztą cała uczelnia była stworzona z myślą o utrwaleniu reformacji w mieście oraz wychowywania kadry jej propagatorów. Na szczęście nie przeszkadzało to w przyjmowaniu uczniów innych wyznań. Pracę dydaktyczną w Gimnazjum ułatwiało posiadanie przez większość uczniów podręczników oraz dobrze wyposażonej biblioteki.Szwedzi w Elblągu
Okres wojen szwedzkich to niewątpliwie najtrudniejsze czasy w dziejach Elbląga. Bogate i ludne miasto z dużym portem morskim leżało dokładnie na szlaku grabieżczych wypraw Szwedów na Polskę. Było więc doskonałym punktem strategicznym, w którym można było założyć zimowe kwatery, zdobyć pieniądze i żywność. Poza tym Elbląg rzadko posiadał wojskową załogę w sile proporcjonalnej do potencjalnego zagrożenia, stąd też najczęściej zajmowany był bez większych trudności. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że Szwedzi zajmowali miasto trzykrotnie, a każda okupacja była długa, uciążliwa i niosła za sobą ruinę gospodarczą i nędzę mieszczan.Pierwsza okupacja
Po raz pierwszy wojska Gustawa Adolfa zajęły Elbląg 14 lipca 1626 roku i pozostały w nim aż do zawarcia pokoju w Sztumskiej Wsi. Okoliczności poddania się miasta Szwedom do dziś budzą pewne kontrowersje. Przez współczesnych postawa elblążan oceniana była jednoznacznie jako "zdrada króla i Korony" i miała bardzo negatywny wpływ na opinię o mieście w sejmiku Prus Królewskich i całej Rzeczypospolitej. W szerzeniu takiej opinii celowali zwłaszcza zazdrośni o swą pozycję gdańszczanie.
Dziś tamte wydarzenia ocenia się inaczej. Po pierwsze - Elbląg nie otrzymał spodziewanej pomocy militarnej ani ze strony króla ani wojewody malborskiego; z drugiej strony - sytuacja wewnętrzna miasta była dość złożona. Elblążanie ze Starego Miasta związani gospodarczo z Polską gotowi byli do obrony. Natomiast mieszkańcy Nowego Miasta stojący niżej w municypalnej hierarchii, tak pod względem ekonomicznym, jak i społecznym, liczyli na korzyści związane z zajęciem Elbląga przez wojska króla Gustawa Adolfa. Ostatecznie o kapitulacji zadecydowała postawa obywateli Nowego Miasta.Na mocy rozejmu w Starym Targu zawartym w 1629 roku, Szwedzi przejęli kontrolę nad całym Pomorzem Nadwiślańskim, w ich rękach pozostawały wszystkie porty morskie z wyjątkiem Gdańska i Pucka. Władzę nad tym terytorium sprawował w imieniu króla Szwecji gubernator Prus Królewskich urzędujący w Elblągu. Funkcję tę pełnił od 1631 r. kanclerz Axel Oxenstierna. Blisko dziesięcioletnia okupacja Elbląga doprowadziła do ruiny jego gospodarkę. Gubernator nakładał na miasto olbrzymie kontrybucje przeznaczone m.in. na utrzymanie garnizonu wojsk okupacyjnych i budowę fortyfikacji. Przeciwko Elblągowi zwrócił się nawet przywilej menniczy, z którym wiązano wielkie nadzieje. Król Szwecji nadał mieszczanom w1627 roku upragnione prawo bicia własnej monety. Jednakże bite w elbląskiej mennicy pieniądze były gorsze od monety polskiej, co w konsekwencji przyniosło korzyści przede wszystkim Szwedom, ponieważ pieniądz gorszy zawsze wypiera lepszą monetę.
Jedynym pozytywnym następstwem pobytu wojsk szwedzkich w Elblągu było otoczenie miasta pasem nowoczesnych fortyfikacji, mistrzami w ich budowie byli właśnie Szwedzi. Jesienią 1626 roku przystąpiono do budowy podwójnego systemu obwarowań ziemnych składających się z wałów i fos, ich projektantem był budowniczy ze Słupska Henryk Thoma. Istniejące średniowieczne mury miejskie otaczające Stare i Nowe Miasto zostały wzmocnione wałami ziemnymi. Drugim pierścieniem wałów i fos obwarowano całe miasto wraz z przedmieściami. Na przedpolach miasta wzniesiono osiem szańców chroniących główną linię obrony. Budowę fortyfikacji wzniesionych za pieniądze elblążan i ich rękoma kontynuowano w okresach pokoju, a ukończono w czasach "potopu".
Lata "potopu"Kiedy w 1655 roku Szwedzi ponownie najechali na Polskę, tym razem po wodzą Karola Gustawa, Elbląg był do wojny lepiej przygotowany niż trzydzieści lat temu. Miasto było schowane za fortyfikacjami wzniesionymi właśnie za sprawą Szwedów w czasie poprzedniej okupacji. Niestety gotowość do obrony była pozorna. Za umocnieniami stała zaledwie pięćset osobowa załoga, czyli garstka wobec szwedzkiej nawały. Najeźdźcy wezwali miasto do poddania się. Większość Rady miejskiej odpowiedziała na to wezwanie odmownie, ale i tym razem w Elblągu istniała silna frakcja proszwedzka rekrutująca się głównie spośród rzemieślników cechowych. W tej sytuacji Rada musiała ustąpić. Delegacja mieszczan elbląskich udała się 12 grudnia 1655 roku do Młynar, gdzie przebywał szwedzki monarcha i tam podpisała akt kapitulacji, a 22 grudnia wręczono Szwedom symboliczne klucze do miasta.
Mimo ustępliwej postawy Elbląg i tę okupację odczuł dotkliwie. Tym razem wielkie spustoszenia dotknęły posiadłości ziemskich miasta. Najeźdźcy plądrowali wsie, niszczyli zasiewy, a to, co udało się zebrać z pól, rekwirowali jako zdobycz wojenną. Na domiar złego do bram miasta zapukała epidemia dżumy. Wojna i zaraza zabrały łącznie w latach 1656-1700 ponad 10 tysięcy mieszkańców Elbląga. Niedolę zakończyło podpisanie 3 maja 1660 roku pokoju w Oliwie. Rocznicę tę świętowali elblążanie jeszcze po stu latach.
Król Jan Kazimierz poddanie się Elbląga Szwedom łaskawie puścił w niepamięć. Niemniej jednak postawa miasta w 1655r. sławy mu nie przysporzyła.Zajęcie miasta przez Prusy
W  wyniku I rozbioru Polski całe Pomorze Nadwiślańskie, z wyjątkiem Torunia i Gdańska, zostało przyłączone do Prus. W granicach państwa Fryderyka II znalazł się także Elbląg.
Już na wiosnę 1772 r. z dworu królewskiego w warszawie przyszły informacje o zaborczych planach króla Prus. Jednak i tym razem możliwości przeciwstawienia się obcym wojskom były znikome. Miejscowy garnizon dowodzony przez pułkownika Jana Gramlichy liczył zaledwie 170 żołnierzy, tak znikoma liczba nie pozwalała nawet na obsadzenie całej linii obwarowań miejskich. Od czasów wojny północnej na bastionach nie było armat, a same fortyfikacje wymagały pilnych remontów, na które nie było pieniędzy w kasie miejskiej.
Rankiem 12 września 1772 roku wojsko pruskie pod dowództwem gen, Joachima von Stutterheima podeszło pod mury miasta i zażądało kapitulacji. Rada miejska początkowo zwlekała z poddaniem się, kiedy jednak Prusacy rozpoczęli ostrzał artyleryjski Starego Miasta, a oddział płk. Gramlicha wycofał się na południe, rajcy złożyli na ręce generała pruskiego akt kapitulacji. Przedstawiciele Fryderyka II w ratuszu (stał przy Starym Rynku, na przeciw kościoła św. Mikołaja) odczytali zebranym rajcom treść zarządzenia okupacyjnego wydanego przez pruskiego monarchę. Elbląg po przeszło trzystu latach przynależności do Rzeczpospolitej stał się miastem Pruskim.Stosunek elblążan do zachodzących zmian politycznych był zróżnicowany. Część z nich była do nowej władzy ustosunkowana niechętnie, świadoma niekorzystnych zmian jakie niesie za sobą zmiana przynależności państwowej. Jednak w miastach przeważał wtedy żywioł niemiecki, Polacy stanowili w nich mniejszość, na ulicach rzadko słyszało się polską mowę. Wielu mieszczan wiązało z nastaniem pruskiej administracji wielkie nadzieje i było do niej ustosunkowanych przychylnie.Ożywienie gospodarcze
W wyniku I rozbioru Polski Prusy zajęły Pomorze ale bez Gdańska, który pozostał przy Polsce jako nadmorska enklawa. Konsekwencje ekonomiczne tego stanu rzeczy były dla Elbląga bardzo korzystne. Otóż polskie towary spławiane Wisłą do polskiego ciągle Gdańska przechodzić musiały teraz przez terytorium Prus; jako że przechodziły przez terytorium innego państwa podlegały ocleniu. Opłaty celne nakładane na towary z Rzeczypospolitej były wysokie. Fryderyk II chciał w ten sposób pognębić Gdańsk i skierować polski eksport przez porty pruskie. W tej sytuacji obie strony miały coś do zyskania. Polakom zależało na obniżeniu kosztów eksportu, a Prusakom na rozwoju portu w Elblągu kosztem Gdańska. Problem rozwiązano podpisując w 1775 roku traktat handlowy między obu państwami.
Strony ustalały wysokość cła na towary spławiane z Polski do Gdańska na 12%, natomiast wywóz towarów przez port elbląski był obłożony tylko dwuprocentowym cłem. Korzyści z traktatu były obustronne, dla szlachty polskiej oznaczał on większą opłacalność eksportu a dla Elbląga zaczął się dwudziestoletni okres ożywienia gospodarczego, który będzie trwał do II rozbioru Polski.
W mieście, jak za dawnych, dobrych czasów, zrobiło się gwarno od flisaków, pośredników i kupców. Rozbudowano port, pojawiły się nowe spichrze, dźwigi i inne urządzenia portowe. Tor wodny z Wisły przez Nogat do Elbląga został pogłębiony, podobnie jak wyjście z elbląskiego portu na Zalew Wiślany.
W 1774 r. do portu w Elblągu weszło 13 obcych statków, a w roku 1784 - 400! Wzrost był więc ogromny.Internowani powstańcy listopadowi
Latem 1831 roku klęska powstania listopadowego była już oczywista. Powstańcy mieli do wyboru dwie możliwości: skapitulować przed wojskiem carskim lub przekroczyć granicę Prus i tam złożyć broń. Ponad 20 tysięcy powstańców zdecydowało się na tę drugą możliwość.
Pierwsze oddziały powstańcze przeszły do Prus już w lipcu 1831 roku. Na początku października granicę przekroczył główny trzon powstańczej armii z generałem Maciejem Rybińskim na czele. Na mocy porozumienia rosyjsko-pruskiego żołnierze polscy byli internowani, odbierano im broń i lokowano na wyznaczonych kwaterach. Koszty pobytu powstańców były pokrywane "z kasy pruskiej na rosyjski rachunek", jak napisał jeden z historyków. Wśród miejsc wyznaczonych na kwaterunek był Elbląg.Elbląg w oczach powstańców
Niektórzy z uczestników powstania listopadowego upamiętnili swój pobyt w Elblągu na kartach pamiętników. Pochodzący z Krakowa oficer artylerii Aleksander Ekielski brał udział w Nocy Listopadowej, później wsławił się bohaterstwem w bitwach pod Iganiami i Ostrołęką oraz w walkach na warszawskiej Woli. Po internowaniu mieszkał w Bielniku, a następnie w Elblągu, po czym wyjechał do Francji. Ekielski zostawił po sobie pamiętnik "podróż z Elbląga do Awinionu", który zawiera wiele ciekawych informacji o naszym mieście. Elbląg - pisze Ekielski - "jest pięknym pomnikiem zamożności polskiej. Kanał, tak zwany Elbląski, znosił bogactwa dla północnej Polski... Dwa piękne zwodzone mosty, łączą miasto ze spichrzami oddzielonymi Kanałem Elbląskim. Każdego ranka zakryta jest woda w Kanale mnóstwem czółen z rybami i innymi produktami Żuław... Wiele przydają piękności i nadobności ulicom okna domów ze szkła kryształowego; porządek i czystość ulic jest zawsze zachowana, a Niemkinie, chociaż mają, że tak rzekę, stopy wojenne, dosyć są piękne i zachwycać mogą nawet ułożeniem i grzecznością".Równie ciekawy opis Elbląga zostawił w swoim pamiętniku porucznik Karol Gloger, autor cytowanego już opisu wizyty w teatrze. Miasto "się na dwie części dzieli, połączone ze sobą dwoma wspaniałymi mostami. Jedną część składają prawie same śpichrze i składy zbożowe i różnych towarów, drugą same domostwa. Elbląg jest miasto jedno z większych, bardzo porządnie zabudowane. Kamienice o dwóch lub trzech piętrach, strukturą starożytną. Ulice dosyć szerokie, w prostej linii zacieśnione są tylko budami, zwykle od fronty kamienic przytkniętymi, w których się rozmaite towary znajdują i tak się zdaje, że same towary wyszły z domów na ulice, prosząc przechodnia o nabycie tychże. Tłok ludzi, wozów, bryk, tragarzy, powozów dowodzi, że to miasto jest jedno z miast handlowych w tym kraju. Towary są niedrogie, szczególnie sukna w dobrych gatunkach."Firma Ferdynanda Schichaua
4 października 1837 roku w elbląskim dzienniku "Elbinger Zeitung" ukazała się notatka informująca o uruchomieniu w Elblągu przy ul. Wałowej 10 warsztatu mechanicznego. Właściciel zakładu miał zaledwie 23 lata, a jego nazwisko niewiele mówiło mieszkańcom Elbląga. Nikt zapewne nie przypuszczał, że z czasem Schichau stanie się najsławniejszym i najbogatszym obywatelem miasta. Początkowo firma była niewielka, zatrudniała ośmiu pracowników, od początku specjalizowała się w budowie maszyn parowych. Pierwsza z nich, uruchomiona w 1840 roku została przeznaczona do obsługi samego warsztatu. Ze zbytem następnych nie było kłopotów, bo wyroby Schichaua miały dobrą markę.
Instalowano je w młynach, cukrowniach, olejarniach, a także na statkach budowanych w elbląskich stoczniach. Już w 1844 roku rozbudowany zakład zatrudniał 80 pracowników. Schichau wykupił parcele przylegające do jego warsztatu i wybudował na nich odlewnię oraz kuźnię. Punktem zwrotnym w historii zakładu było wykupienie w 1854 roku wspomnianej stoczni Mitzlaffa. Nowy właściciel zaniechał produkcji statków drewnianych i zaczął budować jednostki pływające o konstrukcji stalowej. Pierwszy "żelazny" statek spłynął na wodę w 1855 roku. Od tej chwili nazwisko Ferdynanda Schichaua będzie się kojarzyło przede wszystkim z przemysłem stoczniowym.
Druga połowa XIX wieku to okres szybkiego rozwoju kolei żelaznych, w październiku 1852 roku Elbląg otrzymał połączenie kolejowe ze światem. Schichau zwrócił uwagę na możliwości tkwiące w tej dziedzinie transportu i podjął produkcję parowozów. Pierwsze lokomotywy opuściły zakład przy Wałowej w 1860 roku, a na stację kolejową ciągnęły je dwunastokonne zaprzęgi. W 1869 roku produkcja parowozów została przeniesiona do nowej fabryki wybudowanej tuż obok stacji kolejowej (obecny teren Elzamu przy ul. Grunwaldzkiej).Wizyty koronowanych głów
Elbląg leżał na szlaku pocztowym z Berlina do Królewca i Petersburga. Ruch na tej trasie panował duży, dyliżanse obok poczty przewoziły pasażerów, czasem bardzo dostojnych. Jeśli przez miasto miał przejeżdżać przedstawiciel domu panującego, Elbląg przygotowaywał się do takiej wizyty szczególnie starannie. Na miejskich rogatkach ustawiano bramy powitalne a trasę przejazdu zdobiły flagi państwowe i girlandy z kwiatów. Gości witały salwy armatnie, kolorowy tłum mieszczan gęsto wypełniał ulice, którymi przejeżdżały eleganckie powozy. Ojcowie miasta witali dostojników u podwoi ratusza i podejmowali posiłkiem w jednym z wykwintnych lokali przy placu Słowiaskim. Tego rodzaju wizyty zwykle nie trwały długo, po krótkim odpoczynku podróżni ruszali w dalszą drogę.Bywały lata, podczas których nasze miasto odwiedzało wielu monarchów. W 1818 roku przez Elbląg przejeżdżał car rosyjski Aleksander I, król Prus Fryderyk Wilhelm III oraz jego syn - imiennik, następca pruskiego domu. Po 22 latach Elbląg gościł go ponownie, tym razem jako nowo obranego króla Prus - Fryderyka Wihelma IV.Teatr
Tradycje teatralne Elbląga sięgają początków XVII wieku. Właśnie wtedy pojawiły się w naszym mieście pierwsze zespoły teatralne. Angielscy aktorzy objeżdżający Europę z repertuarem szekspirowskim zaglądali także do Elbląga. Początkowo przedstawienia odbywały się w różnych, często przypadkowych miejscach: w zajazdach, w portowej pakowni, w arsenale obok szpitala św. Ducha, a także w "budzie z desek za ratuszem", jak napisał kronikarzNiepokoje społeczne na początku XX stulecia
Lata 1918-1919 to okres niepokojów rewolucyjnych w Niemczech. Wojna spowodowała wielki kryzys ekonomiczny, a niemieckie klęski militarne jesienią 1918 r. dopełniły kielich goryczy. W wielu regionach kraju doszło do wystąpień robotniczych.Rewolucyjne nastroje udzieliły się po części także Elblągowi. Miasto było zmęczone długą wojną, panował chaos, bezrobocie, drożyzna. W tej sytuacji dochodziło do strajków i demonstracji, miały one jednak charakter bardziej ekonomiczny niż polityczny. W Elblągu działała komórka niemieckiej organizacji rewolucyjnej - Związku Spartakusa. 11 listopada 1918 r. powstała nawet rada Robotnicza, ale jej działalność ograniczyła się jedynie do zorganizowania kilku wieców. Niemniej jednak utworzona pod koniec tego roku placówka komunistycznej Partii Niemiec miała pewne wpływy w mieście aż do dojścia do władzy Hitlera. Ożywienie gospodarcze w latach trzydziestych
Po wielkim kryzysie lat powojennych gospodarka miasta znów się ożywiła, przyczynił się do tego przede wszystkim rozbudowany militaryzm państwa hitlerowskiego. Zakłady Schichaua po latach zastoju przeżywały okres ponownego rozkwitu. Firma w samym tylko Elblągu zatrudniała 18 tys. pracowników (oprócz tego filie zakładu znajdowały się jeszcze w Piławie i Gdańsku). Do większych zakładów przemysłowych w mieście zaliczał się browar "Angielski Zdrój" (Englisch Brunnen) oraz mleczarnia Schretera i fabryka cygar E.Beyer (dawniej Loeser i Wolff). Dwa ostatnie zakłady były o tyle istotne, że zatrudniały przede wszystkim kobiety, co rozwiązywało problem bezrobocia wśród żon robotników Schichaua.Ważnym czynnikiem miastotwórczym był garnizon. Jeszcze podczas wojny na południe od Dworca Głównego oddano lotnisko liczące 90 ha powierzchni. Przy lotnisku została otwarta szkoła lotnictwa wojskowego. W tym samym czasie wybudowano koszary przy ul. Saperów. W latach trzydziestych Elbląg stał się jednym z większych miast garnizonowych w Rzeszy. W różnych częściach miasta zostały wzniesione budynki koszarowe dla artylerii, kawalerii, wojsk inżynieryjnych i piechoty. Zgromadzenie w mieście dużej ilości wojska nadało mu charakter militarny, ale z drugiej strony spowodowało rozwój infrastruktury miejskiej. Pojawiły się wojskowe osiedla mieszkaniowe, a przy ul. Komeńskiego oddano do użytku duży i nowocześnie urządzony szpital wojskowy.
W międzywojennym Elblągu było wiele szkół, w tym Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Szkoła Inżynierska im. F.Schichaua, Wyższa Szkoła Rolnicza. W mieście działały dwa muzea, biblioteka, archiwum a wśród wielu urzędów i instytucji były także konsulaty: szwedzki i szwajcarski. Pomyślny stan elbląskiej gospodarki pozwolił miastu na nowe inwestycje komunalne i przemysłowe. Podjęto modernizację sieci gazowej i kanalizacyjnej, przebudowano linie tramwajowe, unowocześniono port, pogłębiono tor wodny z portu na Zalew Wiślany.Wojenna rzeczywistość
W latach II wojny światowej Elbląg dzielił losy Trzeciej Rzeszy. Całe życie gospodarcze i społeczne podporządkowano potrzebom wojny. Mężczyźni poszli na front, ich miejsce w fabrykach i zakadach pracy zajęli jeńcy wojenni. Pogorszyły się warunki codziennej egzystencji, wprowadzono racjonowanie żywności. Edmund Łoński, emerytowany nauczyciel, tak wspomina swój jednodniowy pobyt w Elblągu latem 1943 r.: "Do odjazdu pociągu było jeszcze kilka godzin. Poszedłem więc na Plac Słowiański a stamtąd na Stare Miasto. Ulice były ludne, spotykało się na nich wielu mężczyzn w wojskowych mundurach, przeważały szare uniformy Wermachtu. Ubrania i twarze kobiet były szare. Wszyscy byli zatroskani i gdzieś się spieszyli. Trudno było odnaleźć beztroską atmosferę kanikuły. Jedynie dzieci chlapały się hałaśliwie przy fontannach i ulicznych pompach".
Elbląg czasów wojny był miastem przeludnionym. W 1939 r. mieszkało tu 83 tys. mieszkańców, w latach 1940-1941 osiedlono 3 tys. Mazurów, do tego doszło kilka tysięcy jeńców wojennych. W ostatniej fazie wojny w mury miejskie wlała się trudna do liczbowego określenia ilość uciekinierów - ludności niemieckiej z Prus Wschodnich uchodzącej przed frontem. Prof. Gierszewski przypuszcza, że na przełomie 1944 i 1945 roku Elbląg mógł liczyć nawet 150 tys. mieszkańców. Źródła niemieckie podają 100 tys. Podobozy Stutthof
Utworzony na początku wojny obóz koncentracyjny w Sztutowie miał kilka filii - tzw. podobozy, dwa z nich znajdowały się w Elblągu. Pierwszy podobóz zorganizowano w marcu 1940r. Początkowo mieścił się przy ul. Grunwaldzkiej, po roku więźniowie zostali przeniesieni do baraków między ul. Fredry a torami kolejowymi. Dziś miejsce to upamiętnia kamienny obelisk u zbiegu linii kolejowej z ul. Lotniczą.
Więźniami podobozu byli jeńcy wojenni różnej narodowości, głównie Polacy i Rosjanie. Zdarzali się także Francuzi i Anglicy, ale traktowano ich z respektem - nie zmuszano do pracy. Jeńcy mieszkali w barakach a pracowali w elbląskich zakładach przemysłowych, przy robotach publicznych i w gospodarstwach rolnych. Za ich pracę komendantura obozu pobierała opłaty.
Warunki życia i pracy w elbląskim podobozie były bardziej znośne niż w "centrali" w Sztutowie. Rygor był łagodniejszy, racje żywnościowe większe a więźniowie byli czasami traktowani życzliwie przez pracodawców i ludność Elbląga. Jeden z więźniów, Augustyn Sikorski, tak pisze o traktowaniu osadzonych w podobozie: ..."esesmani mogli nas bić jedynie wewnątrz baraków lub w łaźni, bowiem naprzeciwko był postarunek wojskowy i gdy tylko esesmani zaczęli się wyżywać, gdy tylko zaczynali nas bić, to niektórzy żołnierze interweniowali wołając - za co się nas bije. Poza tym nie mogli nas bić do krwi, bowiem szliśmy do pracy przez miasto (oczywiście pod eskortą), ponadto stykaliśmy się także z ludnością cywilną w fabryce".Walki o miasto w 1945 roku
W niemieckim planie obrony przed nacierającą Armią Czerwoną Elbląg zajmował bardzo ważną pozycję. Miasto było dużym ośrodkiem przemysłowym i węzłem komunikacyjnym, jego położenie pomiędzy jeziorem Drużno i Zalewem Wiślanym ułatwiało przygotowania do obrony. W styczniu zgromadzono w mieście 10 tys. żołnierzy niemieckich, wspomagali ich cywile zobowiązani do noszenia broni. Zgromadzono zapasy żywnosci, wstrzymano ewakuację ludności cywilnej.Pierwsze oddziały wojsk radzieckich zbliżyły się do Elbląga 23 stycznia 1945r. tego wieczora batalion czołgów pod dowództwem Gienadija Diaczenki podszedł szosą z kierunku Pasłęka, śmiałym rajdem przebił się przez śródmieście i zajął pozycję w okolicach Rubna. Wkrótce pod miasto podciągnęły główne siły radzieckie i otoczyły je z trzech stron. Jedyna droga ucieczki wiodła przez zamarznięty Zalew. Wkrótce zaczęły się ciężkie walki o Elbląg. Zaciętość, wręcz fanatyczność obrońców sprawiły, że militarne zmagania zakończyły się dopiero 10 lutego. Likwidowanie hitlerowskich niedobitków trwało jeszcze dwa dni. Stąd też w pierwszych latach po wojnie W W rocznicę oswobodzenia miasta obchodzono 12 lutego. Ciekawym dokumentem świadczącym o tym jest zachowana do naszych czasów nazwa jednej z głównych ulic miasta.Zniszczenia wojenne
Do końca stycznia 1945r. Elbląg był miastem niemal nie tkniętym przez wojnę. Zaciekłe walki na przełomie stycznia i lutego obróciły je w morze gruzów. Zabytkowa zabudowa Starego Miasta została zniszczona niemal doszczętnie, podobny los spotkał całe śródmieście. Niewielkiego uszczerbku doznały dzielnice peryferyjne, w stosunkowo dobrym stanie zachowały się elbląskie zakłady przemysłowe. Działania militarne ominęły zakłady Schichaua, w ich wypadku straty wojenne ocenia się na 5 do 20 %. Wiele fabryk zostało nie naruszonych, bez szwanku wyszła z wojny elektrownia.Trudne do oszacowania są straty ludzkie, ocenia się że w czasie walk zginęło 5 tysięcy żołnierzy niemieckich, bardzo dużego uszczerbku doznała ludność cywilna. Wielu spośród przedwojennych elblążan utonęło w czasie panicznej ucieczki na Zachód przez Zalew Wiślany.Rządy sowieckie, grabież majątku
W pierwszych miesiącach 1945 r. jedyną władzę w mieście stanowiło radzieckie dowództwo wojskowe, tzw. komendantura. W ciągu kilku powojennych miesięcy doszło do demontażu i wywózki w głąb Związku Radzieckiego maszyn i wyposażenia elbląskich fabryk. Były to działania niezgodne z ustaleniami mocarstw oraz umowami dwustronnymi. Na ich mocy majątek na tzw. Ziemiach Odzyskanych miał pozostać do dyspozycji nowych gospodarzy, a wtedy było już wiadomo, że Elbląg wróci do Polski. Straty spowodowane wywozem majątku przemysłowego były o wiele wyższe od strat spowodowanych działaniami wojennymi.
Sytuację tę dobrze charakteryzuje memoriał Zarządu Miejskiego z dnia 15 czerwca 1945r. - było to już po oficjalnym przejęciu Elbląga przez polską administrację:
"Fabryka Komnicka została całkowicie wywieziona - stoją tylko puste hale fabryczne. Fabryka Wyrobów Blaszanych została zdewastowana przez wywiezienie większej części maszyn. Zarządowi wiadomo, że ze stoczni Schichaua, fabryki lokomotyw Schichaua i fabryki samochodów Bussinga zostają wywożone maszyny. Potrzebna natychmiastowa interwencja u władz radzieckich z prośbą o pozostawienie w tych przedsiębiorstwach reszty maszyn i urządzeń technicznych. Jeżeli chodzi o drobny przemysł metalowy i warsztaty mechaniczne to nie istnieją one zupełnie na terenie Elbląga. W przeważającej części drobny ten przemysł i warsztaty rzemieślnicze uległy zniszczeniu wskutek działań wojennych, z reszty przedsiębiorstw ocalałych z pożogi wojennej wojska radzieckie wywiozły wszystkie maszyny. (...) Od 2-3 tygodni władze sowieckie rozmontowują i wywożą z budynków mieszkalnych, będących w dobrym stanie i zdatnych do użytku radiatory ogrzewcze, piecyki łazienkowe, wanny, piece kuchenne wolnostojące tak elektryczne jak i gazowe, liczniki gazowe i elektryczne, zamki i klamki drzwiowe".
Na dowód, że takie postępowanie radzieckich władz wojskowych nie dotyczyło tylko Elbląga przytoczmy jeszcze fragment pisma Zarządu Miejskiego w Tolkmicku: "...ustalono, że 50% zniszczonych obiektów jest dziełem Armii Czerwonej, która spaliła je po działaniach wojennych. Wszystkie budynki zostały ogołocone przez nich z mebli i innych urządzeń mieszkaniowych".Pierwsze organy władzy polskiej
Utworzenie polskiej administracji na Ziemiach Odzyskanych zajmowały się tzw. grupy operacyjne działające z ramienia rządu. W marcu 1945 r. pojawiła się w Elblągu część Morskiej Grupy Operacyjnej licząca ok. 40 osób. Członkowie grupy przy pomocy radzieckiej Komendantury organizowali pierwsze organy nowej władzy. Zarząd Miejski powołano 3 kwietnia, na jego czele stanął prezydent Wacław Wysocki. Starostwo Powiatowe zaczęło urzędowanie 15 kwietnia, pierwszym starostą został Olaf Kunicki. Wkrótce potem powstał bank, poczta, uruchomiono komendę Milicji Obywatelskiej. Otworzył swe podwoje pierwszy sklep spożywczy.
19 maja 1945 r. przed ratuszem odbyła się uroczystość przekazania przez radziecką Komendanturę symbolicznych kluczy do miasta władzom polskim.Transfer ludności
Ważnym i trudnym zadaniem, przed jakim stanęły nowe władze Elbląga była wymiana ludności. Zgodnie z ustaleniami podjętymi przez zwycięskie mocarstwa rodzima ludność z byłych terenów niemieckich miała być wysiedlona na Zachód. Na jej miejsce w możliwie najszybszym terminie należało sprowadzić osadników z Polski centralnej i dawnych Kresów Wschodnich.
Z około stu tysięcy ludności zamieszkującej miasto w czasie wojny, na wiosnę 1945 r. pozostało tylko 30 tys. Reszta ludności zdołała ewakuować się przed nacierającymi wojskami radzieckimi. Duża, trudna do dokładnego oszacowania liczba dawnych mieszkańców miasta zginęła w czasie walk o Elbląg, bądź podczas ucieczki przez Zalew Wiślany zimą 1944/1945.Na skutek zorganizowanej akcji wysiedleńczej w ciągu trzech lat - do końca 1947 roku - liczba ludności niemieckiej mieszkającej w Elblągu zmalała niemal do zera.
Jednocześnie z różnych stron kraju napływała ludność polska. Pierwsze zorganizowane grupy osadników przybyły już wiosną 1945 r. z Lubelszczyzny i Mazowsza. Ilość nowych, polskich elblążan ocenia się w końcu tego roku na 7-10 tysięcy. W następnych latach dołączyli do nich repatrianci z Kresów. W połowie 1947 r. miasto liczyło ok. 40 tysięcy mieszkańców. Dużą ich część stanowili warszawianie. Ciekawym dowodem świadczącym o wpływie dawnych mieszkańców stolicy na kształtowanie nowej rzeczywistości są nazwy wielu elbląskich ulic. Hoża, Freta, Wspólna, Agrykola, Czerniakowska to nazwy "importowane" po wojnie z Warszawy.Nowa ojczyzna
iększość przedwojennych elblążan osiadła w północno-zachodnich regionach Niemiec, najwięcej z nich znalazło nową ojczyznę w Dolnej Saksonii i Westfalii. Po otrząśnięciu się z okropnych przeżyć wysiedlenia, uchodźcy z Elbląga zaczęli jednoczyć się i organizować. Jeszcze przed powstaniem Niemieckiej Republiki Federalnej powstał w Lubece w 1948 r. związek byłych mieszkańców Elbląga i oddzielna organizacja skupiająca dawnych mieszkańców powiatu elbląskiego. Związki działały początkowo w ramach Ziomkostwa Prus Wschodnich, a później zostały przyporządkowane organizacyjnie Ziomkostwu Prus Zachodnich. Niedługo potem zaczynają wychodzić wydawnictwa poświęcone utraconej ojczyźnie. W 1949 r. ukazał się pierwszy numer serii wydawniczej Zeszyty Elbląskie (Elbinger Hefte), a od 1951 r. wychodzi tygodnik Wiadomości Elbląskie (Elbinger Nachrichten). W 1954 r. portowe miasto nad Morzem Północnym - Bremenhaven zostało tzw. miastem partnerskim Elbląga, co oznaczało reprezentowanie przez Bremenhaven interesów elblążan w Niemczech.
Fritz Pudor, syn znanego elbląskiego historyka i kolekcjonera, założył w 1957 r. Stowarzyszenie Truso (Truso-Vereinigung), związek, jak głosi jego pełna nazwa, do popierania elbląskiej kultury i nauki. Celem organizacji jest pielęgnowanie tradycji i historii Elbląga. Stowarzyszenie zajmuje się gromadzeniem pamiątek, archiwaliów i księgozbioru związanego z Elblągiem, wydaje monografie historyczne. Najważniejszym zadaniem Stowarzyszenia Truso jest skupianie ludzi - dawnych elblążan. Organizowane są doroczne tzw. Spotkania elbląskie oraz wyjazdy do utraconej ojczyzny. Truso-Vereinigung było organizatorem obchodów 750-lecia Elbląga w Niemczech. Uroczystości odbywały się w dniach 21-24 sierpnia 1987 r. w westfalskim mieście Münster. W ostatnich latach Stowarzyszenie ściśle współpracuje z władzami i instytucjami elbląskimi, m.in. wspiera rozbudowę Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i zaopatruje księgozbiór biblioteczny w książki dotyczące Elbląga wydane w Niemczech. Przez trzydzieści powojennych lat stosunki między organizacjami ziomkowskimi a władzami polskimi były zdecydowanie wrogie. Polska strona widziała w tych organizacjach wyłącznie narzędzie niemieckiego rewizjonizmu, z kolei ziomkostwa często posługiwały się retoryką odwetową. Po podpisaniu układu polsko-niemieckiego o wzajemnych stosunkach w 1970 r. sytuacja uległa poprawie, umożliwiło to m.in. nieograniczoną możliwość podróżowania wysiedlonych Niemców do stron rodzinnych. Zdecydowana zmiana sytuacji nastąpiła na początku lat dziewięćdziesiątych, w związku ze zmianami politycznymi w Europie. Skończył się czas wrogości i nieufności, nastał czas współpracy.Niemiecka mniejszość narodowa w Elblągu
Na mocy polsko-niemieckiego porozumienia rządowego mniejszość niemiecka zamieszkująca Polskę otrzymała prawo zrzeszania się. Po 1989 r. zaczęły powstawać stowarzyszenia Niemców w Polsce. Od kwietnia 1990 r. działa w Elblągu Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej Ziemi Elbląskiej. Organizacja skupia ok. 350 elblążan przyznających się do niemieckiego pochodzenia, ludzi, którzy z różnych względów nie opuścili miasta bezpośrednio po zakończeniu wojny. Stowarzyszenie prowadzi działalność oświatową i kulturalną, organizuje lekcje języka niemieckiego, kultywuje narodowe tradycje i obyczaje, utrzymuje kontakty z organizacjami elblążan działającymi w Republice Federalnej Niemiec, działa na rzecz pojednania polsko-niemieckiego.

  • Twój notes:
©2018 PoznajMazury.pl